zakłada łyżwy

niewidzialne

i ślizga się przez lodowisko życia

bierze sanki za pasek

drewniane

i zjeżdża z gór cierpień

ubiera buty głupiego uśmiechu

i wywraca się na zakrętach swych dróg

a potem zdziwienie ogromne

przywraca

mu wzrok na sprawy dawno przejrzałe

i ściąga łyżwy

zsiada z sanek

i buty zamienia na inne

i dziwi się, że życie minęło same

[ ten wiersz napisałam w czasach licealnych na kartce do przyjaciółki z tamtych lat, wrócił do mnie po tylu latach pięknie zapakowany i przyniesiony przez Kasię na spotkanie z okazji debiutu „Kwarantanny”. Lubię takie powroty…]

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *