Przez przeszklone drzwi niewiele widać. Półmrok. Para. Wchodzimy do sauny— ja i Majli. Na dwóch poziomach ławek, niczym kury na grzędach, siedzą mężczyźni. Mocno rozkraczeni. Filcowe kapelutki na głowach. Przez sekundę myślę, że to performance. Ukryta kamera. Że zaraz ktoś wyskoczy i krzyknie „mamy to!”. Czuję się, jakbym wpadła do szuflady filmu Kingsajz. Rozgogolone krasnale, …
