Przede wszystkim trzeba się przyznać, że my kobiety myślimy o czymś cały czas. Jedna myśl prowadzi do drugiej w nieustannym kołowrotku bez żadnego logicznego przepisu. Można pociągnąć za małą wystającą niteczkę z tkaniny utkanej z wewnętrznego dialogu i nim się zorientujemy sprute jest już więcej niż połowa materiału.  Nasze myśli są jak pędzące po mongolskim stepie dzikie konie i ważne, żeby im nie przeszkadzać. Coś, co jest tylko jednym słowem- może niespodziewanie zacząć pączkować niczym zaczyn pod drożdżowe ciasto i urosnąć do rangi powieści. Zatem nie szukaj w nas prostej linii, bo my jesteśmy siecią. Nie próbuj nas okiełznać, bo w biegu naszych myśli jest największa siła. Z jednego słowa wyrastają czasem całe światy, plany, marzenia.

I ten stan, kiedy w głowie masz otwartych 47 kart w przeglądarce, z których trzy grają muzykę, ale nie wiesz, z której strony dochodzi dźwięk. Te „dzikie konie” nie znają przerwy na reklamę…

Nie wyjęłam mięsa z zamrażarki. Znowu okna brudne. Czy ten uśmiech to tak do wszystkich, czy znaczył coś więcej? A co, jeśli się pomylę w czasie prezentacji? Czarne buty czy czerwone? Znowu pada, a okna dopiero pomyte. W środę Julka ma imieniny pamiętaj, żeby zadzwonić. Dlaczego ona tak na mnie spojrzała w windzie? Może mam coś na zębach? Muszę kupić te witaminy, bo dzieci znowu będą prychać, a ja nie mam siły na kolejny tydzień na zwolnieniu. Czy ja wysłałam ten załącznik, czy tylko o tym pomyślałam? O, jakie ładne niebo, jak z obrazu Moneta… ciekawe, ile teraz kosztuje bilet do Paryża? Paryż. Kawa. Rogalik. Kalorie. Muszę zacząć ćwiczyć, te dżinsy jakby ciaśniejsze, a może to tylko po praniu? Znowu zapomniałam kupić żarówki do przedpokoju, żyjemy w jaskini. Co on miał na myśli, mówiąc „zrób jak uważasz”? To jest pułapka. To na pewno jest pułapka. Muszę sprawdzić, czy ta sukienka pasuje do tych kolczyków od mamy. Mama. Dawno nie dzwoniłam. Sumienie mnie gryzie jak te za ciasne dżinsy. Leżę. Cisza. O czym ja miałam pamiętać? Coś ważnego…Aha! Karma dla kota. I jutro rano muszę zatankować, bo znowu będę jechać na oparach i modlić się do świętego Krzysztofa, żeby dojechać do skrzyżowania. Czy ja zamknęłam drzwi na klucz? Chyba tak. Ale sprawdzę. Raz. Albo dwa. Czy po wysłaniu tego maila powinnam była dopisać »pozdrawiam« czy »z poważaniem«? Czy on nie pomyśli, że jestem zbyt oschła? A może w ogóle nie powinnam była wysyłać tego maila przed kawą? Kiedy ostatnio piłam wodę? Chyba rano. Muszę zapisać się do dentysty, bo odkładam to od października. Ciekawe, czy te suplementy, które biorę, w ogóle działają, czy tylko wierzę w efekt placebo? Gdybym wtedy nie pojechała na te studia, gdzie bym teraz była? Czy mieszkałabym w tej małej chatce w górach, o której marzyłam mając 19 lat? A może byłabym teraz w zupełnie innym miejscu z innym człowiekiem? Jeśli Julka zaprosi nas na imieniny w sobotę, to czy zdążę kupić prezent w piątek? Muszę pamiętać, żeby sprawdzić, czy mam w domu odpowiednią torbę prezentową, bo przecież ostatnio zużyłam tę z kwiatami. Czy rośliny doniczkowe czują, że na nie patrzę? Dlaczego ta jedna paprotka zawsze usycha, mimo że podlewam ją tak samo jak resztę? Czy to metafora mojego życia? Co to za dziwny dźwięk w lodówce? Czy ona zaczyna się psuć? Jeśli tak, to ile kosztuje nowa? A czy w ogóle stać mnie na nową lodówkę w tym miesiącu? Jeśli teraz zasnę, będę spać dokładnie 6 godzin i 12 minut. To za mało. Jutro będę miała cienie pod oczami. Czym je zakryć? Ten nowy korektor wcale nie działa tak, jak obiecywali na Instagramie. Instagram. Te idealne wnętrza. Dlaczego u mnie zawsze na krześle w sypialni rośnie góra ubrań, która patrzy na mnie jak wyrzut sumienia? Czy inne kobiety naprawdę mają puste krzesła?

Kobiety…

Balansujemy w szpilkach na linie rozpiętej między powinnościami i rolami, które przypisało nam życie, a tęsknotą duszy za czymś więcej. W dole przepaść, w której przesuwa się nieustannie strumień myśli, a w nim wielka egzystencja przeplata się z proszkiem do prania.

I tak to płynie. Istotne kwestie zaplątane w sznurek od kaptura i przypięte klamerką od bielizny, bilet do Paryża schowany między paragonem za chleb, a receptą na lekarstwa.

Jesteśmy tkaczkami, które prują i szyją jednocześnie, każdego dnia od nowa. I choć czasem ten „kołowrotek” męczy, to może właśnie on sprawia, że świat w ogóle się kręci?

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *