on i ona nie mogli splątać palców pod czujnym okiem miasta w kawiarnianym ogródku oskarowo odgrywali nieznajomych nad małą czarną skryci za płachtą gazety szeptali czułe słowa szyfrem jedynie postać dżina w karafce wody nie uległa tej fatamorganie gdy trzy razy zapiał ratuszowy kur rozpierzchli się do równoległych światów został ślad po szmince na skraju …



