Leżę na kanapie, na mnie leży kot, rozmyślam, co w popołudnie w samym środku tygodnia jest nie lada rarytasem. Podopiecznych nie ma, cisza spokój i nagle całkiem w stylu Bridget Jones zaczynam się nad sobą użalać. ( w tle słychać piosenkę „All by myself”). No bo gdybym teraz na przykład zasłabła, dostała wewnętrznego krwotoku, zapadła w afrykańską śpiączkę, to kompletnie nikt by się mną nie zajął. Ile godzin by trwało zanim ktoś wdarł by się siłą do domu, w tym czasie byłabym już mocno nadgryziona przez psy sąsiadów, kawałki mnie walałyby się po salonie, a moje biedne zasmarkane dzieci zostały by sierotkami. Dom otoczony byłby plastikową taśmą, jak w kryminałach, sąsiedzi szeptaliby między sobą i tak od wersji z połknięciem stosu tabletek plotka pączkowałaby jak drożdżowe ciasto, by w końcu uczynić ze mnie ofiarę seryjnego zabójcy. Przyjaciele by mnie opłakiwali, niektórzy twierdziliby, że coś przeczuwali, że ostatnio dziwnie się zachowywałam, lub że nagle w środku nocy pękła komuś sama z siebie szklanka stojąca na nocnej szafce. Ktoś wspomniałby o proroczym śnie, w którym leżałam w trumnie, a teraz no teraz, to stało się już wszystko jasne. Na pogrzeb przyszli by nawet ci, których totalnie zlewałam, ale właśnie oni mieliby najbardziej okazałe wieńce oraz zużywaliby ostentacyjnie tony chusteczek higienicznych. Garstka osób zostałaby nad świeżym jeszcze grobem, aby móc powiedzieć, że teraz to im dałam do wiwatu, że im z zaświatów kiwam palcem i to pewnie dlatego, aby dotarło do nich, co jest w życiu najważniejsze. Czasami nawiedzałabym kogoś w snach, lecz generalnie po jakiś trzech tygodniach, gdy żałobny pył już by opadł, każdy z ulgą wróciłby do swojej normalności.

I tak w żalu drapiąc się po nodze odkryłam, że nie o nie, ale z  agrestem na nogach to żadne psy sąsiadów mnie tu poniewierać nie będą. W końcu choćby i w kawałkach, ale trzeba jakąś klasę trzymać nie? Po czym pognałam do łazienki.

 

Możesz również cieszyć się:

2 komentarze

  1. Atomóweczko Ty!
    czytam Cię dziś na wyrywki, jak czas pozwoli, ale jak się już dorwę to pożeram wręcz litery, zdania, myśli…! eh, śmieję się i wzruszam na zmianę. widzę siebie w tych postach ale i widzę tylko i wyłącznie całą Ciebie! po raz któryś już tam dziś 😉 – YOU ARE THE BEST! 🙂 :*

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *