o ziarno niepokoju,

które zasiałam między nami

kłócą się teraz zaciekle

podwórkowe wróble.

powietrze pachnie

świeżo zgrabioną ziemią

i gnijącym listowiem

z ubiegłego roku.

namiętność podchodzi nieśmiało pod okna

jak zwinna łasica.

wystawiam jej lody w lampce od wina

i truskawki w pakiecie.

zagryzam wargi w półkrzyku

by nie uciekła zbyt szybko.

stąpam na palcach

po czerwonej wstążce

depcząc rutynę.

Możesz również cieszyć się:

1 komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *