poćwiartowałam niewprawnie
stek kłamstw
który serwujesz bez drgnięcia powiek
ponownie
w pierwszej porcji
znalazłam strach
kolejna była surowa
jak samoocena
z trzeciego kęsa wraz z sokiem
wypłynął brak pewności siebie
w ostatnim
utknął śrut zazdrości
odeszłam od stołu
bez cienia litości
*
już dawno
nie jadam mięsa