Dzisiaj jest (a bardziej był) nie tylko pierwszy dzień wiosny (czy raczej jak to u znajomej w opisie: n-ty dzień zimy), ale również światowy dzień poezji.
W związku z tym dzielę się kawałkiem niedoścignionej Haliny Poświatowskiej:
Poświatowska Halina
WENUS
była piękna jak kamień
alabaster
z zielonymi żyłkami
tętniącymi uśpioną krwią
pół setki bogów
na obłoku
klaskało w ręce
gdy szła
chwiejąc się w biodrach
i nawet nie głowa
nie
i nie usta
nabrzmiały południa owoc
piersi – właśnie
piersi miała takie
że tylko stać
i wyć z zachwytu do chmur
były jak bratnie księżyce
odkradzione niebu Saturna
owalne – uniesione w górę
a Hefajstos który w kuźni koniom
kopyta kuł
skarżył się że go zdradza
dureń