Mnożące się, jak grzyby po deszczu portale randkowe, to podobno przeżytek, szczególnie w Hiszpanii.
Tam tindera, badoo i inne podobne aplikacje wyparł… ananas. Ten piękny i smakowity egzotyczny owoc zmienił całkowicie zasady randkowania.
Jeśli jesteś singlem i chcesz umówić się z kimś na randkę postępujesz według następującej ananasowej procedury:
Między godziną 19 a 20 udajesz się do konkretnej sieci supermarketów, która jest znana w całej Hiszpanii. Na stoisku owocowo-warzywnym wybierasz sobie ananasa, którego wkładasz do zakupowego wózka. Koniecznie pióropuszem liści do dołu. Potem udajesz się na stoisko z winami. Jeśli spotkasz tam kogoś, kto Ci się podoba i ten ktoś ma również odwróconego do dołu liśćmi ananasa w swoim wózku, wtedy co robisz? Podjeżdżasz do wybrańca i „trykasz” swoim pojazdem w jego pojazd. Po takiej interakcji- dowolność dalszego kontaktu pozostaje już w gestii uczestników zabawy. Czy z ananasowym posmakiem w ustach- niech zostanie w sferze domysłów.
No dobra- powiedzą teraz wyznawcy jednorazowych randek w wiadomym celu- a jak nie interesuje mnie dłuższa znajomość? A zderzę się z kimś, kto jednak szuka czegoś więcej niż przygody na jedną noc, to chyba ananasowe randkowanie nie jest dla mnie?
I tu przychodzą nam z pomocą inne produkty, które dobierasz do swojego koszyka.
Jeśli szukasz tylko one night stand to oprócz dorodnego ananasa dorzuć do koszyka sałatę- jako synonim czegoś, co jest nietrwałe i szybko więdnie. Jeśli zaś jesteś otwarty na dłuższą relację- na sąsiadkę swojego egzotycznego owocu mianuj soczewicę. Nie pytajcie dlaczego…
I jakby tak o tym pomyśleć- to w tym szaleństwie jest metoda!
Przede wszystkim widzisz na żywo bez żadnym filtrów i innych aplikacyjnych zmylaczy potencjalnego kandydata. Po puknięciu się wózkami- możecie szybko i naturalnie przejść do pogawędki face to face, co ma zdecydowana przewagę nad przeciągającymi się czasami w nieskończoność esemesowymi dialogami zmierzającymi donikąd. Ton głosu, mimika i konieczność interakcji w tym samym czasie i w tej samej przestrzeni są źródłem wielu cennych dodatkowych o potencjalnym randkowym kandydacie informacji. No i jak „zaklika” to można spontanicznie od razu coś z tym zrobić- np. iść na kawę, drinka or whatever.
Nie wiem, kto jest pomysłodawcą tej nowej gry, może producent/ dostawca ananasów? Nie wiem, czy może ktoś właśnie nie obmyśla stworzenia sieci kawiarni i innych lokali w pobliżu tych hiszpańskich supermarketów, ale na Instagramie można natknąć się na filmiki, jak takie spotkania między półkami Rieslinga a Pinot Noir wyglądają i zabawa wydaje się być przednia. A chyba to najważniejsze.
To jak ananas w górę, czy w dół?