To, że siedzę sobie w mieście N. na zachodzie Francji, nie oznacza wcale, że właśnie o tej Francji zamierzam pisać. Nie będę Was szczuć tym, że przez płot zamkniętego w nocy na klucz parku widziałam kwitnące azalie, co oznacza niewątpliwie bardziej zaawansowane stadium wiosny niż jeszcze rano w rodzinnym mieście, gdzie śnieg, a nawet bałwan …
