Gdyby ktoś w styczniu tego roku powiedział mi, że zacznę biegać, popukałabym się znacząco w czoło. Ja? Biegać? Nigdy! Ja co najwyżej mogę odmaczać sobie tyłek na basenie, ewentualnie przyjmując pozycję psa z głową w dół pooglądać z bliska szpary w podłogowych deskach. Ale biegać? Nieeeee. To nie dla mnie. Nie lubię, zmęczę się, zadyszkę …
