lub nie taki tinder straszny, jak go malują. Wędrując po Tatrach ubiegłej jesieni, wdałam się na malowniczym zejściu po słowackiej stronie w niespodziewaną pogawędkę z atrakcyjną, młodszą (ode mnie) sędziną. Zaczęło się niewinnie, a to o dzieciach, a to o chłopach- i gdzie oni są. A potem przyszła niespodziewajka- bo piękna pani sędzina zaczęła mi …
