Gdy będziesz wracał do domu, przynieś bzu pełne kiście, zrzucę zastawę ze stołu, będę Cię witać soczyście. Zamiast- co słychać kochanie? zaserwować mi możesz do łóżka na późne śniadanie magnolie przycięte nożem, a gdy zapytam jaki dziś mamy dzień, rozsyp u stóp polne maki i zdejmij z mej duszy cień. Lecąc znów z Amsterdamu …
