Pomiędzy dopiero co rozwijającą się żółcią żonkili, a odświeżającą zielenią pasztetu szpinakowo-łososiowego trzeba się niestety było w pierwszy dzień świąt zmierzyć z od dawna ignorowaną plamą na łazienkowym suficie. Plamą z kategorii „pomyślę o tym jutro”, która zauważona jakiś czas temu wylądowała w szufladzie „coś trzeba z tym zrobić, to chyba zbyt duża wilgoć w …
