i wcale nie na sali balowej, jak wskazuje relacja z instagrama, a z gorączką na kanapie, nie pozostaje mi nic innego, jak podsumować kończący się za chwilę rok. 2023 był rokiem, w którym z mozołem, w przenośni, lecz często też całkiem dosłownie, czołgałam się do prawdziwej wersji siebie, niczym Di Caprio w „Zjawie”. Rok, w …
