Gdzie się nie ruszę, on tam jest. W każdym sklepie, do którego uczęszczam, w przypadkowo odwiedzonej kawiarni, w osiedlowej piekarni, cukierni na mieście, warzywniaku, na targu zdrowej żywności, łazience, kuchni. Atakuje mnie znienacka od tylu lat, że prawie przestałam zauważać jego natarczywą obecność. Jest jak cień, który postanowił być ze mną, aż do dnia kiedy …
